Cały ja .. smutki i radości .. życie
wtorek, 08 maja 2012
Tragiczny pożar w bloku na Zaspie
W dniu wczorajszym miał miejsce pożar mieszkania na Zaspie, w dzielnicy w której kiedyś mieszkałem. Jako, że mieszkałem równie wysoko, to zawsze zastanawiałem się, co będzie w momencie pożaru.
Skok z takiej wysokości to pewna śmierć ale dobrze że straż ma tak długa drabinę, chociaż rozstawienie jej trwa trochę czasu. Pożar mieszkania jest gwałtowny w krótkim okresie czasu, ze względu na liczne materiały łatwopalne.
Szkoda, że tym razem nie udało się uratować i zgineły dwie osoby.

Szukajać zdjęc w internecie z tego pożaru natrafiłem na galerię którą obserwuję od dłuższego czasu.
tu -> zdjęcia z pożaru
http://www.chosse.rox.pl/

tu -> informacja o samym zdarzeniu http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Dwie-ofiary-pozaru-na-Zaspie-n57988.html
sobota, 05 maja 2012
Maturalne ubiory
Słuchając rano radia, uświadomiłem sobie, że dziś matura!, zresztą co roku o tej samej porze jest podobnie, matura, matura i po maturze, ale w tym roku jest wyjątkowo bo M. ja zdaje. Trzymamy łapki, ale nie o tym chciałem.
Matura jest swoistym ważnym etapem w życiu i wymaga nie byle jakiej oprawy w tym również ubioru który nie jest codziennym strojem.
Jadać rano autobusem do pracy przeżyłem lekkie zażenowanie ubiorem jednej maturzystki, może to zabrzmi jak gadanie starego zgreda ale matura to nie tylko egzamin ale umiejętność zachowania się stosownie do sytuacji, co przejawia się w ubiorze i zachowaniu.
Wspomniana wyżej maturzystka ubrana była w bluzkę typu żabot z różowym wykończeniem , czarne spodnie rybaczki? i trampki, tak zwykłe szmaciane trampki w kolorze różu!. Wyglądała jak małpa która uciekła z cyrku.
Ubiór raczej nie wynikał z biedy a z buntu nastolatki i chęci pokazania, że ja jestem inna i oryginalna. Niestety trochę jej nie wyszło, bo oryginalna może i była za to za grosz dorosłości.
Gdybym był na miejscu komisji egzaminacyjnej to nie dopuścił bym takiej osoby do egzaminu. Ja rozumie okres buntu ale są sytuacje kiedy naprawdę trzeba schować swój bunt do kieszeni i ubrać się stosownie do sytuacji.

Z innych spraw, sprzedałem wieże i dzięki temu jednego rupiecia w piwnicy mniej. Kosztowało mnie to podróż do Starogardu Gdańskiego, ale mimo wszystko i tak się opłacało!. Swoją drogą to allegro może się schować z ich wysoką prowizją za wystawienie przedmiotu, całe szczęście jest tablica.pl ;)
piątek, 04 maja 2012
Ślub...

Trochę zaległości uzbierało się od ostatniego czasu, no ale co tam w końcu mamy dłuugi weekend majowy. W sobotę (28.04.2012) byliśmy na ślubie. Cała uroczystość była bardziej formalnością niż wielkim wydarzeniem, bo skoro dwoje ludzie postawia zalegalizować swój związek po kilku latach wspólnego życia, posiadaniu dzieci, to trudno to nazwać wielkim wydarzeniem. "Państwo młodzi" pewnie przeżywali tą chwilę na swój sposób, dla mnie była ona tylko formalnością w urzędzie tak samo jak załatwia się dowód czy inne urzędowe sprawy.

Zaskoczyła mnie "sala ślubów" a w zasadzie jej brak, ślub odbywał się w gabinecie kierownika urzędu stanu cywilnego!, no ale co się dziwić, mała gmina to i mały budynek urzędu.
Jeśli mogę się przyczepić to, widać było, że urzędniczka nie koniecznie wkłada serce do swej pracy, bo sama treść została odczytana z kartki na której były zakreślone fragmenty zielonym mazakiem. Widać, że ludzie w tamtej okolicy nie za często biorą śluby cywilne. Wystarczy trochę dobrej chęci i tekst bez problemu można wyrecytować z pamięci, no ale co ja tam się znam.

Pogoda dopisała i ku naszemu zaskoczeniu zrobiła się prawdziwa wiosna, było naprawdę gorąco!. Pozytywnie zaskoczył nas Adam ale to chyba dzięki temu, że miał kto go nosić i miał całą obsługę zabawiaczy. A to widział kotka, a to pieska i ogólnie dzień pozytywny bo bez płaczu. Obawialiśmy się też drogi bo raz, że daleko a dwa, że nowy fotelik dla księcia ale i tu było w miarę dobrze, tzn. w tamtą stronę dość szybko zasnął, natomiast w drodze powrotnej był ryk jakby fotelik co najmniej parzył w dupkę, ale to można zwalić na zmęczenie materii.
Chociaż czy to było zmęczenie?, jak tylko dojechaliśmy do domy zmęczenie nagle znikło, a trzpiot radosny jak skowronek kaczał się do późnych godzin wieczornych.

Jedno co mnie zastanowiło to niby foteliki, niby pozycja do leżenia a jak tylko młody zasnął to głowa leciała mu przez ramiona.
To ma być bezpieczne dziecko?, przecież w razie jakiegoś wypadku, mimo że jest przypięty pasami na sztywno to głowa lata bezwładnie...

czwartek, 26 kwietnia 2012
Wybuch...
Nigdy nie wiesz kiedy coś na głowę spadnie, kiedy nagle staniesz się świadkiem niecodziennego zdarzenia.

Stałem sobie, coś tam poprawiając przy samochodzie, nagle słyszę ogromny huk. W pierwszej chwili pomyślałem, że jest to odłos ładowanej ziemią ciężarówki. Huk narastał i zmienił się w świst. Popatrzyłem przed siebie i widzię wielkie kłębowisko czarnego dymu. Pomyślałem k.... dom się wali (bo huk nastąpił przy domu). Czarna chmura wzbiła się na wysokość ok 6 metrów i widac było lecące w powietrzu kawałki.
Wszystko trwało ok 10 sekund, potem nastała ciszą. Ruszyłem czym prędzej zobaczyć co się stało, przy przejedzaniu widziałem okolice miejsca wybuchu pokryte ziemią i kamieniami. Do wyrwy biegli robotnicy, łapiac się za głowy i z tekstem na ustach "o ja pier.."
Widziałem sam moment wybuchu, wydawało mi się, że w tumanach czarnej chmury (teraz wiem, że to była ziemia) widziałem biegnąca postać, miedzy innymi po wybuchu po to udałem się w miejsce aby sprawdzić, czy ktoś nie został ranny.
Nie widziałem nikgo, teraz przebuszowałem internet i znalazłem:
"Wybuchowy test gazociągu. Ranny przechodzień" 
http://kontakt24.tvn.pl/temat,wybuchowy-test-gazociagu-ranny-przechodzien,42961.html?categoryId=496



"
środa, 25 kwietnia 2012
Brak samodzielnego myślenia u niektórych osób jest absurdalny...

W ostatnim czasie zauważam u siebie reakcję alergiczna na osoby które wyłączyły samodzielne myślenie, które to zamienia się w agresje do całego świata.
Rozbraja mnie to i czuje, że staje przed betonem, którego nie można rozbić, bo beton jest beton. Gdyby jeszcze chodziło o sam brak myślenia to pewnie przeszedłbym na porządku dziennym do tego. Ale w momencie kiedy ktoś nie pomyśli sam, tylko od razu staje się agresywny do całego świata, to dostaję ciężkiej kurwicy. Ja rozumiem, ze można czegoś nie wiedzieć, czegoś nie umieć czy popełnić błąd ale nie może być tak że ktoś się myli i od razu musi się wyładować na kimś, kto stara się mu pomoc, próbując przenieść swoją nieudolność na cały świat.

Przykład z dziś.
Dzwoni telefon i od razu pretensja połączona z agresją słowną.

"Proszę Pana bo ja muszę wysłać do wszystkich gmin, dostałam od kolegi książkę adresową ale tu jest tylko 81 gmin i nie ma reszty adresów, powinno być 123! i one się nie dodają a są widoczne".

No to patrzę dlaczego i po chwili doznałem olśnienia, faktycznie pani widziała 81 gmin (bo tyle jest gmin wiejskich w województwie pomorskim), ale aby wysłać do wszystkich gmin nalazło dodać grupę gminy, miasta i gminy oraz gminy miejskie. Często jest tak ze gmina i miasto mają ten sam adres mailowy. Ręce mi opadły, bo zamiast chwilę popatrzeć, pomyśleć to prościej jest zadzwonić (niech ktoś innych to zrobi
za mnie) i jeszcze wylać z siebie cała żółć agresji. W dodatku była to młoda osoba sprawiająca wrażenie "ynteligetnej".

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Głos z telewizora w poczekalni
Weekend był pełny wrażeń, powinienem uzupełnić notki na blogu, dodać zdjęcia opisać to co się zdarzyło, ale ponieważ aktualnie nie mam aparatu na którym są zdjęcia a w między czasie dzisiejsze popołudnie równie było ciekawe, to zacznę trochę od dupy strony.

Po południu jak to zwykle bywa w większych miastach. Korek! i to akurat kiedy człowiek musi zdarzyć na konkretną godzinę. Normalnie droga która zajmuje ok 15 min dla nas dziś trwała 45 minut. Kosztowało nas to trochę nerwów ale udało się, zdarzyliśmy na umówioną wizytę do onkologa, no może z poślizgiem 3 minut. Na szczęście pacjentka była jeszcze w gabinecie. Kobieta która siedziała na poczekalni nie miała zbyt wesołej miny bo okazało się, że planowaną wizytę ma dopiero za 20 min i tak mogłaby już wchodzić, ale skoro zdarzyliśmy i mamy wizytę przed nią to dlaczego mamy ustępować
Po woli schodziły się kolejne pacjentki w tym jedna bardzo charakterystyczna, na którą praktycznie nie zwróciłem uwagi a zobaczyłem ją tylko kątem oka. Zwróciłem uwagę na nią podczas wcześniejszej wizyty, ale nie byłem pewny czy to ona, znana z telewizji z bardzo charakterystycznego głosu i rzucającej się w oczy urody.
Panie zaczęły wymieniać godziny na którą są umówione i wtedy dodarło do mnie, że właśnie do poczekalni przyszedł telewizor. Uświadomiłem sobie, że to ona! znana z TVP prezenterka.

Pomyślałem sobie, no i co? przecież każdy choruje i pewnie przeszedłbym na tym do porządku dziennego gdyby nie fakt, tego co powiedziała. Kiedy panie wymieniały godzinę, ona powiedziała godzinę która była dobre 30 minut temu!. Spóźniła się, jej kolejka już przeszła a powiedziała to w takim tonie roszczeniowym i oczekując na słowa "proszę niech pani wejdzie.." Niestety poczekalnia zareagowała wymowną cisza i skrzywieniem min, niestety mimo, że pani sławna to raczej szybko nie weszła. Jak wychodziliśmy wchodziły kolejne pacjentki a pani z telewizora siedziała...

W ostatnim czasie strasznie wkurzają mnie przejawy chamstwa, zwykłego prostactwa i braku kultury, czy to na drodze, czy w pracy, czy w innych miejscach. Chociaż ktoś byłby nie wiadomo jak tytułowany, nie wiadomo kim był to w momencie kiedy nie reprezentuje sobie chociaż odrobiny kultury, jest dla mnie nikim, mam go głęboko w poważaniu a to co sobie pomyśle i jak go zaszufladkuje pozostawiam dla siebie.

Odbiegłem trochę od właściwego tematu, dzisiejsza wizyta u onkologa zdecydowanie nas uspokoiła, chociaż problem nie został rozwiązany to nie wymaga on natychmiastowego działania, bo nie wykazuje złośliwości ale w przyszłości i to raczej tej niezbyt odległej, konieczny będzie zabieg i chirurgiczne usunięcie tego "obcego".
piątek, 20 kwietnia 2012
Sprzedam! Wieża Philips FWM352

Sprzedam!: Wieża Philips FWM352.

Szczegóły w ogłoszeniu na tablicy

 http://tablica.pl/oferta/wieza-philips-fwm352--100-sprawna-ID10tAb.html

czwartek, 19 kwietnia 2012
Fotelik samochodowy ...

Od wczoraj mały pasażer posiada swój tron samochodowy (ciekawe czy wygodny). Zdecydowaliśmy się kupić nowy fotelik bo mimo, że Adam nie ma jeszcze wagi nominalnej i do końca nie siedzi sam, to jazda w foteliku zapinanym tyłem do kierunku jazdy jest dla niego po prostu nudna!. Za każdym razem jest ryk pod tytułem "nic nie widzę!".

Test wczorajszego fotelika wypadł pomyślnie, mimo drobnych problemów z montażem, jadący w nim Adam wydawał się być zadowolony i na nowo odkrywa świat za oknem i ku uciesze rodziców nie płakał!.

Trochę mam mieszane uczucia co do tego fotelika, przez to, że Adam nie posiada jeszcze wagi odpowiedniej do niego, ani też samodzielnie nie siedzi, nie wiem czy na razie nie będzie podróżował w starym foteliku, który wydaje się bezpieczniejszy na tak kruche ciałko.

wtorek, 17 kwietnia 2012
Odebrany wynik badania....
Wynik badania został odebrany a my odedchneliśmy z ulgą!. To tylko torbiel ropiejąca, tylko bo mogło być znacznie gorzej.
Nie myślałem, że kiedyś będą mnie cieszyć takie rzeczy jak ten wynik, chociaż ktoś może powiedzieć, że ten wynik wcale nie jest dobry...
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Wynik...

Wyniku jeszcze nie ma, miał być w piątek ale p. doktor nie wyrobił się. Tak więc czekamy do dzisiejszego popołudnia.

W sobotę w ramach "nie myślenia" wybraliśmy się na spacer brzegiem jeziora Otomińskiego. Pogoda naprawdę wiosenna tylko jeszcze zieleni brak.

Symboliczne dla nas drzewo, bardzo pozytywne skojarzenia z przed prawie dwóch lat...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73