Cały ja .. smutki i radości .. życie
wtorek, 25 czerwca 2013
Kuchenka ratująca życie...
Nie wiem jak to się stało, ale gdyby się gorzej stało i nie działanie "mądrej" kuchenki to mogło by nas nie być już, całej naszej trójki.
Zasnęliśmy dosyć szybko - cała nasza trójca, być może to kwestia zmęczenia ostatnich dni. My zasnęliśmy a na płycie został garnek z gotującym się mięsem. Zupełnie wyleciało nam to z głowy, że w kuchni coś się gotuje.
dotlej pory wydawało mi się, że takie problemy dotyczą osób starszych lub zamroczonych alkoholem a jak się okazuje dotyczą również młodych, zdrowych osób.
Pech chciał, że w czujniku ppoż wyczerpała się bateria i czasowo został zdjęty.

Obudziłem się dosyć wcześniej coś ok 4 rano, w mieszkaniu unosił się delikatny, dziwny zapach. Zaglądam do kuchni i serce stanęło mi do gardła, na płycie stał garnek a w nim totalnie spalane mięso, na szczęście "mądra" kuchenka sama odłączyła grzanie i po za spalonym garnkiem nie ma żadnych strat.
Strach pomyśleć co by było gdyby była to kuchenka gazowa - pożar murowany!.
wtorek, 30 kwietnia 2013
bo zawsze musi wyjść przed szereg....

Złość mnie ogarnęła po jednym odebranym telefonie.
Zadzwonił mój kuzyn aby poinformować mnie, że przygotował dla mnie miejsce w pokojach gościnnych podczas jego wesela.
Osłupiałem!, nie rozmawialiśmy wcześniej na ten temat a nawet gdyby to nie prosił bym go o to, bo wiem, że wesele jest i tak nie małym wydatkiem.
Owszem planowaliśmy wyjazd na wesele ale sami bez naszego dziecka, nawet nie zakładaliśmy, że pojedziemy z nim bo po pierwsze jest dosyć daleko, po drugie nie wiemy czy nie będzie histerii tak jak w ostatnim czasie a po trzecie, nie moglibyśmy się pobawić bo czupur nie usiedział by w jednym miejscu.
W pierwszej wersji zakładaliśmy, że pojedziemy sami a dzieć zostanie z dziadkami jednak tutaj też pojawia się mały problem z racji usypiania dziecka czy łagodzenia ataków histerii.
Opcja trzecia zakłada, wyjazd tylko na ceremonie i po ceremonii powrót do domu co w sumie zajęło by ok dwunastu godzin, które dzieć spokojnie wytrzyma, jak również dziadki...
Gdybyśmy planowali wyjazd z dzieckiem to na pewno szukalibyśmy jakiegoś noclegu we własnym zakresie. Głupio by było prosić o nocleg i dodatkowo naciągać na koszta.

Nie mniej jednak mój tato wyrwał się przed szereg, nie konsultując tego z nami, rozmawiał z panem młodym i wyszedł z tego niezły smród. Mówiliśmy, że z czupurem raczej nie pojedziemy z racji taki i takiej, to nie musiał zadzwonić i rozmawiać o noclegu!
Wszystko to za naszymi plecami, nie pomyślał, nie zastanowił się. Ciekawe czy będzie taki skłonny do opieki nad dzieckiem, bo co innego być z czupurem kilka godzin a co innego znać go na co dzień i znać jego możliwości.
Rozwiązanie jazdy z dzieckiem nie wchodzi w grę, jeszcze z jednego powodu... nie sposób aby jedno z rodziców spędziło całe wesele w pokoju noclegowym, bo wiem, że suma summarum tak by się skończyło.

Zostaliśmy postawieni w strasznie niezręcznej sytuacji, najgorsze, że teraz ja będę musiał się taktownie tłumaczyć z tego, że mój ojciec jest taki wyrywny i wychodzi przed szereg nieproszony.
Nie ma to jak organizować innym życie...

piątek, 12 kwietnia 2013
20 miesięcy - kolejny etap za nami
W środę, 10.04 kwietnia upłynęło 20 miesięcy od kiedy czupur jest z nami. W tym dniu również sprzedaliśmy wózek głęboki wraz ze spacerówka i fotelikiem samochodowym do dziewięciu kilogramów.
Tak się złożyło, że trafił się kupiec a dla nas jest to symboliczne zamknięcie pewnego etapu w życiu. Aktualnie rozglądamy się za wózkiem spacerowym, chociaż pewnie mały człowiek i tak nie będzie chciał w nim jechać. Ostatnio więcej chodzi na nogach własnych lub wykorzystuje nogi któregoś z rodzicieli
środa, 06 marca 2013
Klucz w sąsiedzkich drzwiach
Dziwne nastały czasy, kiedyś odruch zwykłej sąsiedzkiej życzliwości był odruchem serca, dziś ten sam odruch jest dalej odruchem serca (przynajmniej taki być powinien) ale z chwilowym zastanowieniem się co będzie gdy... ?

Wracam wczoraj do domu, patrzę a u sąsiadów w mieszkaniu wisi sobie klucz w zamku. Dzwonię, raz, drugi ale nikt nie otwiera. Pierwsza myśl, zabiorę klucze i oddam później, żeby nikt się nie włamał. Przyszła jednak chwila zastanowienia się i pytanie, co będzie gdy... gdy sąsiedzi zamiast podziękować oskarżą mnie o to, że coś zginęło z mieszkania?

W rezultacie wygrał odruch i nie patrząc na dalsze okoliczności, zabrałem klucz. Zostawiłem kartkę.

Cała historia skończyła się szczęśliwie, wieczorem oddałem klucz a sąsiadka wynagrodziła się czekoladkami, chociaż nie chciałem ich przyjąć.

Zastawiam się dlaczego istnieje coraz większa nieufność i zastawianie się co będzie gdy..., przecież kiedyś było to nie do pomyślenia. Odruch życzliwości był odruchem a nikt nie zastanawiał się, że dobroć może obrócić się przeciwko nam!.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
W markecie jak za wschodnią granicą...
W sobotę poczułem się jakbym zamiast do marketu, pojechał za daleko i znalazł się za wschodnią granicą. Wczesnym rankiem wybrałem się na zakupu bo przygotowania świąteczne nie mogły się obejść bez produktów których brakowało w domu.
Wybór padł na jeden z tych marketów co mają przedrostek hiper, pojechałem "open the door" i zaskoczenie, bo okazało się, że market jest już czynny od godziny. Biorę wózek, listę zakupów i ruszam, żeby w miarę szybko kupić to co potrzebne.
Jakie było moje zdziwienie w sklepie kiedy na każdym kroku słyszany był język naszych wschodnich sąsiadów a patrząc na ludzi z 90% pewnością typowałem rosyjskojęzycznych klientów. Jednym słowem rosyjska brać tłumnie zawitała do naszych marketów.
Nawet przy kasie napisy cyrylicą i możliwość doładowania lokalnych rosyjskich operatorów komórkowych.
Wychodząc, na parkingu widziałem ok 10 autokarów na rosyjskich numerach. Wszystko to skutek "małego ruchu przygranicznego z Rosiją", z jednej strony dobrze a z drugiej strony zastawia fakt czy to się opłaca. Jechać tyle kilometrów po to aby zrobić zakupu w jakimś markecie, gdzie po drodze jest Olsztyn, Elbląg...
czwartek, 29 listopada 2012
Chorujemy...

Odnotowuję bo w sumie jest to pierwsza taka poważna choroba naszego małego człowieka. Chorujemy a w zasadzie już kończymy chorować. Niestety nie obyło się bez wizyty u lekarza i antybiotyku. Gorączka do 41 stopni i ogólne osłabienie.
Lekarka stwierdziła anginę i przepisała antybiotyk, co jak się potem okazało zmusiło nas do pojechania na dyżur i ponowną wizytę w przychodni. Czpiot prawdopodobnie nie toleruje jednego ze składników antybiotyków i wymiotował około 2 godziny po podaniu leku.

Trzeba przyznać, że mały człowiek dzielnie zniósł gorączkę, humor dopisywał i chwilami nie wyglądał na chore dziecko. Gorączką opanowana, tylko mały człowiek już nie może w domu wysiedzieć, bo jak tu z nim wyjść jak na dworze jesień w pełni a przez najbliższe kilkanaście dni, wychodzenie nie wskazane.

Wszystko to, przez chęć uszczęśliwienia dziecka. W czwartek zabraliśmy go na plac zabaw, co jak się potem okazało wywołało to lawinę zdarzeń zwane anginą. Niestety nie sposób uniknąć bakterii, a dziecko też nie może być chowane "pod kloszem".

poniedziałek, 19 listopada 2012
Musi pan wymienić dekoder, bo tak!

Zadzwonił telefon z serii jakie uwielbiam - sprzedam tobie mydło i powidło nawet gdy tego nie potrzebujesz. Nie chciałem być niegrzeczny i zgodziłem się na rozmowę. Zdaje sobie sprawę, że osoby pracuję w różnej maści call centerach nie mają lekko, dlatego też staram się mimo wszystko wysłuchać i grzecznie podziękować, jeśli stwierdzam, że niekoniecznie jestem dobrym targetem produktu oferowanego przez słuchawkę. Gorzej gdy osoba po drugiej stronie telefonu, nie chce zrozumieć słowa, dziękuję.

Zadzwonił pan, który z głosu przypominał biednego, niedoświadczonego studenta, chociaż akurat nie mam nic do studentów.
Po przedstawieniu się okazało się, że reprezentuje moja ulubioną firmę, które to nie może przeboleć, że posiadam najniższy abonament bez dodatkowych pakietów oraz dekoder który jest już trochę leciwy, ale wciąż działający.

Po wymienieniu wszelkich uprzejmości i sprawdzeniu, że ja to ja odebrałem telefon i jestem właściwym celem według firmy z pomarańczowoczerwoną kulą w swoim logo, potoczyła się rozmowa

- Musi Pan wymienić dekoder!, ale proszę się nie martwić bo będzie za 1 zł
- Jak to muszę wymienić dekoder?
- No tak po Pana dekoder jest już przestarzały!.
- No dobrze, ale wciąż działa a ja nie zamierzam go zmieniać
- Tak, ale dostanie Pan nowy dekoder za 1 zł
- Chwileczkę!, po co mi nowy dekoder!? skoro stary działa, proszę mi logicznie wyjaśnić konieczność wymiany
(tutaj student łamiącym się głosem, wydukał)
- Bo proszę Pana, Pana dekoder jest wysokiej jakości ale przestarzały
- Dlaczego mam go wymieniać skoro działa
- Ale proszę zrozumieć, że w momencie kiedy się popsuje Pan będzie płacił za niego!, a tak dostanie Pan nowy i z gwarancją,
- Proszę Pana, dekoder pracuje bez problemów kilka ładnych lat i dlaczego miałby się popsuć?!, pyzatym dekoder jest moją własnością i gdy mi się popsuje to będę wiedział gdzie Państwa znaleźć,
- No tak ale, jak się popsuje....
- Proszę Pana nie zamierzam korzystać z waszej oferty, bo tutaj dekoder za 1 zł ale wiąże się to z dodatkowym pakietem a tym samym większym, miesięcznym abonamentem. Wystarczy mi spokojnie to co mam, a dekodera nie zamierzam zmieniać dopóki działa. Zawsze jest tak samo, oferujące niby za 1 zł lub za darmo przez kilka miesięcy a potem wyższy abonament bez możliwości powrotu do starego pakietu.
- Proszę mnie posłuchać, to nie tak, dostanie pan nowy dekoder z gwarancją za 1 zł....
- Proszę zatem mnie posłuchać, w momencie kiedy popsuje mi się dekoder rozwiąże z wami umowę, która jest na czas nieokreślony, podpiszę nową i dostanę dekoder korzystając z aktualnej promocji...
- Ależ to tak nie działa!.
- Dobrze, powiedziałem umowa jest na czas nieokreślony i w każdej chwili może zostać zerwana bez podania przyczyny, nie będę korzystał z waszych pakietów bo wystarczy mi ten który mam, a dekoder choć leciwy spokojnie sobie popracuje jeszcze. Nie potrzebuje dekodera z HD bo nie mam odbiornika TV z HD
- Ale musi Pan wymienić dekoder!
- Proszę Pana, nie będziemy rozmawiać w takim tonie, do widzenia!

Nieładnie i chamsko rozłączyłem się, ale ton rozmowy prowadzonej przez studencika, wyprowadził mnie z równowagi. Takim tonem to możesz rozmawiać sobie z kolegą lub ze starszą osobą, której można wcisnąć byle co i jeszcze kłamać, że musi wymienić telewizor, pralkę, stół i inne rzeczy, bo tak!, bo będzie za 1 zł.
Widać polsat cyfrowy nie może przeboleć mojego starego dekodera z najniższym pakietem familijnym (bez dodatków), opłacanym od dobrych kilku lat, rok rocznie z góry za cały rok.

-

Zdjęcia z sesji fotograficznej...
Dostaliśmy 115 zdjęć z z sesji fotograficznej naszego syncia, robionej w studio fotograficznym.Mamy z tego mamy wybrać 15.
Tylko jak?, jak wszystkie są fajne i większośći udane. Mimo naszych obaw i ruchliwości dziecka wyszło to całkiem ciekawie.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Profesjonalna sesja fotograficzna

Pewnie każdy w swoim albumie posiada zdjęcia z dzieciństwa robione w tzw. zakładzie fotograficznym, często przez leciwego pana fotografa. Zdjęcia na których są w pozycji pozowanej, często z misiem lub piłka i nienaturalnie sztucznym uśmiechem.
Nie pozbawimy naszego dziecka przyjemności oglądania takich zdjęć w dorosłym życiu. Wybraliśmy się z naszym czpiotem na profesjonalna sesję fotograficzna w tzw "zakładzie fotograficznym".
Wszystko było profesjonalne z wyjątkiem obiektu zdjęć, bo jak wiadomo nasz syn nie należy do gatunku dzieci, które będą pozować nieruchomo. Testosteron zmusza do działania i cała sesja była próbą wykonania możliwie szybko, dobrego ujęcia, uchwycenia chwili.
Zmiana dekoracji pomagała tylko na chwile lub wcale, zwykle kończyło się na tym że misternie ułożone przedmioty zmieniały swój wygląd i położenie.
Co można zrobić z popularnym stołeczkiem dla dzieci z jednego z marketów?

Nie, wcale nie posadzić dziecko i nakazać siedzenie celem zrobienia dobrych zdjęć. Można poczekać aż dziecko samo wykaże się inwencją twórczą i odwróci stołek do góry nogami, wejdzie do środka i będzie udawało że jest to fajny jeździk. Wcale nie trwało to długo, masz syn błyskawicznie owy stołek odwrócił, tak że Pani fotograf nawet nie zdarzyła nacisnąć spustu migawki po ustawieniu dekoracji.
Ustawianie trzpiota przypominało odpalanie fajerwerków. Ustawiasz rakietę, podchodzisz odpalasz i natychmiast uciekasz jak najdalej.Tak i tutaj było, podchodzisz ustawiasz synka i błyskawicznie uciekasz z planu zdjęciowego a zanim odwrócisz głowę, twoje dziecko biegnie za tobą. Na wykonanie zdjęcia fotograf ma tylko ułamek sekundy, bo za chwilę model zmienia pozycję lub interesuje się czymś innym po za planem kadru.

Jednym słowem było gorąco i to nie tylko od lamp studyjnych ale od ciągłego uciekania z kadru.
Mieliśmy obawy co to tej sesji, czy uda się zrealizować choć jedno zdjęcie ale z tego co zdarzyłem podejrzeć przez ramię, zapowiada się naprawdę ciekawie!.
Z niecierpliwością czekamy na materiał wstępny.

Przez własna głupotę..

Nie wiele trzeba aby zrobić sobie krzywdę przez własną głupotę i moment pośpiechu.
W piątek wracając z pracy, staliśmy się świadkami wypadku.
Ciekawe jest to, że mimo pory gdzie dużo osób przewija się w tym miejscu, akurat w momencie samego wypadku nie było nikogo oprócz nas.


Człowiek próbował wbiec w zamykająca się automatycznie bramę. Pech chciał, że poślizgnął się na śliskim bruku i całym impetem uderzył w zamykające się skrzydło bramy. Brama po chwili otworzyła się ponownie, człowiek nie mógł wstać. Podeszliśmy z P. z pytaniem czy nic mu się nie stało.
Odpowiedział ze nie i nie potrzebuje pomocy. Po chwili zalał się krwią, powiedział ze nie daleko w pomieszczeniu są jego koledzy.
Pobiegłem po nich.

Pomogli mu wstać ale okazało się, że pechowiec nie może chodzić i prawdopodobnie złamał nogę, nie było na co czekać. Zadzwoniłem na pogotowie.
W między czasie człowiek zaczął omdlewać. Poczekałem na przyjazd karetki, wskazując drogę dojazdu, w tym czasie rannym zajęli się koledzy.

Przyjechali dosyć szybko, wydaje mi się, że nie minęło nawet 5 min.

I na tym nasza rola skończyła się. Człowiek najprawdopodobniej został zabrany do szpitala, kiedy odjeżdżaliśmy karetka jeszcze stała.

Tak przez własną głupotę i chęć skrócenia sobie drogi, człowiek doznał urazu i pewnie minie trochę czasu zanim dojdzie do siebie.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73