Cały ja .. smutki i radości .. życie
czwartek, 18 września 2014
Wyczucie do ludzi...

Mam coś takiego w sobie, jakaś wewnętrzna intuicją czy inna tam cholera, która pozwala mi oceniać ludzi już po pierwszym spotkaniu. Nie jest to ocena w stylu jesteś ładny / nie ładny ale ocena która pozwala budować relacje lub daje sygnał ostrzegawczy, że na tą osobę "trzeba uważać" 
Jak na razie sprawdziło się w ogromnej większości przypadków.... Zwykle ludzie których spotkałem i czułem, że lepiej uważać okazywały się kanaliami a w najlepszym przypadku, nie wartymi tracenia czasu i energii na znajomość, niestety jednak z niektórymi trzeba współpracować czy się ich lubi czy nie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014
Nadgorliwość firmy ochroniarskiej

Widać niektórzy jak ubiorą mundur, żółte przeciwdeszczowe wdzianko, dostaną identyfikator to natychmiast czują przypływ władzy i siły.

 W sobotę wybraliśmy się na Sobótkę do Żukowa, ze względu na jeden zespół. Wiadomo jak to impreza gminna, jest ognisko, jest piwo, są balony na hel i jest scena. Pod sceną ogrodzony plac, na który można wejść bez biletu. W końcu cała impreza jest darmowa.
Próbujemy wejść na plac, bliżej sceny (cała nasza trójka), A. siedzi radośnie na moich barkach. Przy próbie wejścia, drogę zastępuje nam pani ochroniarz, chociaż w tym wypadku powiedzenie pani raczej nie oddaje tego, moim zdaniem było to dziecko, które ledwo skończyło 18 lat.
Spogląda na moją torbę od aparatu przewieszoną przez ramię, które była zamknięta a ja i tak nie zamierzałem wyciągać aparatu, bo i jak?, skoro A. siedział "na barana". Zastępuję drogę i mówi, że nie możemy wejść, bo jest zakaz filmowania.
Na to ja mówię, że i tak nie zamierzam robić zdjęć bo jak sama widzi nie mam jak, dziecko jest na moich barkach.
Niestety ona dalej swoje. W tym momencie mówię, że w takim razie proszę wskazać mi miejsce, w którym mogę zostawić aparat w depozycie. Oczywiście wiedziałem, że takiego miejsca nie ma. "Dziecko" w żółtej pelerynie z napisem ochrona, dalej nieugięte.
To ja mówię, proszę zobaczyć teraz byle mała cyfrówka ma większy zoom i lepsze parametry niż mój aparat. W tym momencie się lekko wkurzyłem, bo widzi, że mam dziecko a obok mnie wchodzą sobie ludzie z aparatami.
Odeszliśmy, moja małżonka już chciała zrezygnować a ja jej mówię, choć z drugiej strony.
Poszliśmy, dosłownie naprzeciwko dziecka, które nie wpuściło nas na plac. Tutaj wszedłem bez problemu, torba z aparatem tak samo przewieszona przez ramię i zamknięta.

Wkurza mnie tylko fakt, że skoro regulamin mówił o zakazie filmowania, to powinno to być egzekwowane w stu procentach a nie potem podczas występu widzę ludzi, którzy wyciągają swoje cyfrówki i co kto tam miał, łączenie ze smartofonami i nagrywają bez żadnej reakcji ze strony ochrony.
Jak widać dziecko ubrało się w pelerynkę i poczuło się ważne!. Pozdrawiam firmę ochroniarską Mustang z Redy

 

 

czwartek, 29 maja 2014
PAN i PANI
Moje dziecko ogląda z nami program "Bitwa o dom". Następuje przedstawienie uczestników nr. 1, mój syn komentuje "Pan i Pani"!, dla niewtajemniczonych to Pani i Pani (Kornelia Radu i Aleksandra Zdzińska).

Już nawet takie małe dziecko ma świat poukładany a żeby nie było my nie poruszaliśmy tego tematu, nie mówiliśmy wcześniej czy to Pan i Pani czy Pani i Pani. Jak widać dziecko samo sobie świat pukładało po swojemu, gdzie rodzina to Pan i Pani.
Widać, że szybko przyjdzie zmierzyć nam się z tematem.... tym tematem.
poniedziałek, 26 maja 2014
Powrót?

Zastawiam się ostatnio nad powrotem do pisania na blogu, ale od "chciałbym" do "mogę" jest daleka droga.

Jak widać po ostatniej notce, sporo czasu minęło. Czasu, którego mi teraz brak i którego jest na tyle mało, że już nie starcza na pisanie.
Zastawiam się też nad oddzieleniem wszystkiego czerwoną kreską, przeniesieniem się w inne miejsce, może bardziej anonimowe i start "od początku" z nieusuwaniem tego, co jest teraz, bo przecież jest to cześć historii....

 

 

czwartek, 28 listopada 2013
bateria do pilota z niezłą ceną

Jak szybko stracić 20 zł?. Bardzo prosto, wystarczy kupić baterię do pilota samochodowego za 21 zł i przekonać się potem, że ta sama bateria w innym sklepie kosztuje 1,98 zł !.

Padła mi dziś bateria w pilocie od samochodu, tak nie fortunie, że zdążyłem zazbroić alarm ale już nie udało mi się go rozbroić. Kupiłem baterię w jednym ze sklepów z dorabianiem kluczy i usługami szewskimi bo akurat ten był jednym sklepem w którym taką baterię mogłem kupić.
Niestety było to jedyne rozwiązanie, bo Immobilizer w samochodzie nie pozwolił mi na odpalenie samochodu. Po drodze zajechałem do hurtowni i kupiłem taką sama baterię za 1,98 zł, a niech sobie leży w samochodzie, tak na zapas a przebitka na cenie jest niezła!.

piątek, 06 września 2013
bo du.. nie ruszy...

Wracamy wieczorem do domu, przed klatką stoi pies. Stoi od strony zamkniętego terenu i szczeka... szczeka. Widocznie pomylił klatki a w zasadzie bloki bo nie kojarzę takiego psa mieszkającego w bloku.
Małżonka moja postanawia psa wyprowadzić po za teren. W tym samym czasie przychodzi nam do głowy, aby zerknąć na osiedlowe forum czy ktoś nie szuka podobnego psa. w tej samej chwili przychodzi nam do głowy pytanie czy przypadkiem jeden z "sasiadów" nie zdążył o tym fakcie wspomnieć. Intuicja nas nie zawiodła, na forum jest wpis!

"Proszę kretynów, którzy zostawili psa..."

Napinać internetowy, bo inaczej nie mogę nazwać tego człowieka, w czasie kiedy moja małżonka próbowała wyprowadzić psa, wychylił się przez balkon z pytaniem czy !to pani pies. Odpowiedziałem warcząco,

"to nie nasz pies!"

Facet zamiast sam przegonić psa to usiadł i szybciutko napisał wątek na forum. Tak, bo prościej się napisać w internecie, wyzwać ludzi od kretynów i debili niż wyjść i zrobić coś ze szczekającym problemem.
Mieszkamy już jakiś czas, parę lat. Znamy tego sąsiada z widzenia ale nigdy nie odezwał się z "dzień dobry" mimo, że innym nie sprawia to problemu czy to kiedy ja powiem czy to kiedy sami powiedzą.

czwartek, 22 sierpnia 2013
Czas uczy obojętności
Zaskakujące jest to jak upływ czasu sprawia, że pewne rzeczy stają się neutralne, żeby nie powiedzieć obojętne.
Kiedy nie znałem się jeszcze z moją małżonką a o posiadaniu dziecka nawet nie byłem wstanie pomyśleć, pewne sprawy wyglądały zupełnie inaczej, gdybym wtedy dostał takie zaproszenie na pewno potraktował bym to jako znak z nieba i dobrą monetę.

Jakiś czas temu dostałem wiadomość, że pewna osoba chce dołączyć do moich znajomych na pewnym serwisie społecznościowym.
Spojrzałem kto to i z zupełną obojętnością wybrałem opcję "potwierdź".
Przez upływ czasu, osoba która chciała być moją znajomą osobą stała mi się totalnie obojętna. Gdybym wtedy dostał takie zaproszenie, to życie mogłoby się potoczyć inaczej, ale przecież wtedy nie było serwisów społecznościowych i dobrze się stało, że potoczyło się tak a nie inaczej.
Zaskakujący jest fakt, że ta osoba pamiętała mnie i sama szukała na portalu społecznościowym, może jest ciekawa co u mnie?, ale mnie czas nauczył obojętności, bo jak to mówią czas jest dobrym lekarstwem na wszystko, a ja nie zamierzam zmienić dotychczasowego życia!.
środa, 24 lipca 2013
Prawie jak pasta do zębów...
Pomylić pastę do zębów z kremem do depilacji, bezcenne!.
Spieszyłem się rano do pracy, chwytam tubkę, nakładam pastę na szczoteczkę i zaczynam myć zęby, bo chwile wzbiera mi się. Szybko patrzę na etykietę, tfuuu krem do depilacji.
Niezapomniany smak!, pozostający na długo.....
piątek, 12 lipca 2013
Titanick "Furnace Symphony" - feta 2013

Od dłuższego czasu pierwszy raz wybraliśmy się na teatry uliczne potocznie zwane FETA. W zeszłym roku, ze względu na wiek naszego małego człowieka nie było nam po drodze na teatry uliczne. W tym roku mimo kilku przeciwności które zwiastowały nie pójście na fetę, udało nam się w końcu dotrzeć.
Nie zdążyliśmy na przedstawienie V.O.S.A. Teatre "Vysoké snění" , no można powiedzieć, że zdarzyliśmy na sam koniec ale za to zostaliśmy na przedstawieniu Titanick "Furnace Symphony". Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony nie tylko samym teatrem ale również zachowaniem naszego dziecka. Obawiałem się, że dziwne dźwięki, światło, hałas spowodują to, że będziemy szybciej wracać a tutaj dziecię siedzące na rękach i oglądające z zaciekawieniem.
Mam wrażenie, że nasz prawie dwulatek zachowywał się lepiej niż młodzież która stała niedaleko nas. Głupie komentarze w stylu, opowiadaj co widzisz:
"wala w gary i coś tam"
lub robiące sobie sweet focie na fejsa, wstając z tłumu siedzących ludzi i zasłaniając widok oglądającym z tyłu.
A nasz mały człowiek, chwilami wydawał się być zadowolony, na pewno nie było widać przerażenia na jego twarzy.

 

 

 

 

czwartek, 11 lipca 2013
Udawane L4
Nic tak nie denerwuje jak udawane zwolnienia z pracy, załatwiane prywaty w ciągu dnia i ogólne zadowolenie z tego, źe udało się zachować dzień urlopu a w pracy się nie było. Głupi jestem bo trzeba był iść na zwolnienie kiedy dokuczała mi alergia a nie oglądać się nie wiadomo na co i schować swoje zasady w kieszeń. Kilka dni odpoczynku dobrze mi zrobilo, nie męczył bym sie z alergią i urlop zostałby w zapasie. Bo trudno nazwać zwolnienie chorobowe trwające 2 dni. Z daleka śmierdzi to oszustwem i obsrywaniem się ze soba, gdzie byle katar urasta do wielkiej choroby wymagającej zwolnienia. Wyjątkowo irytuje mnie takie zachowanie u współpracowników...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73